Nie zawsze wkład najważniejszy
Na kredytobiorców zapytanie banku o wkład własny działa jak przysłowiowa czerwona płachta na byka. Dlatego najczęściej kredytobiorcy wybierają takie banki, w których wkład własny nie jest wymagany. Jak zapewne pamiętamy w pewnym okresie wiele banków zdecydowało się złagodzenie warunków, szczególnie jeżeli chodzi o kredyty hipoteczne w euro. Przede wszystkim obniżane były marże i prowizje, w wielu przypadkach banki nawet rezygnowały z prowizji, a niektóre nawet kredytowały 100 procent nieruchomości, a nawet ponad ich wartość. Wcześniej banki skłonne były nam pożyczyć co najwyżej 60-70% wartości nieruchomości, a więc nie każdego kredytobiorcę było wtedy stać na tak wysoki wkład własny. Oferty takie miały między innymi takie banki jak: allianz bank, mbank czy też multibank. Dwa ostatnie banki są bankami internetowymi, więc klient zawsze mógł też liczyć na niższy koszt takiego kredytu. Mógł, ale jak się później okazało rzeczywistość była zgoła inna i w związku z tym kilkuset kredytobiorców weszło z tym bankiem w otwarty zbiorowy spór podając Bree do sądu. Ale to już inna sprawa, do której trzeba jednak powrócić. Klienci banków tak naprawdę nie wiedzą jaka będzie przyszłość rynku kredytów mieszkaniowych bowiem banki, a przede wszystkim komisja nadzoru finansowego bynajmniej nie ułatwiają im życia. Przede wszystkim starają się wszystko jak najbardziej zagmatwać. Tymczasem z badań pasażu finansowego wynika, że klienci mogą być spokojni przez najbliższych kilkadziesiąt najbliższych lat. Na rynku mieszkaniowym panuje duży niedobór mieszkań – około 1 miliona – a więc i rynek kredytów mieszkaniowych powinien mieć się dobrze, bowiem klienci rynku mieszkaniowego nabywają i buduja mieszkania przede wszystkim za kredyty. „Kredytów na nieruchomości nie czeka więc nic innego w nadchodzących latach niż stabilny wzrost. Popyt gospodarstw domowych na hipoteki, wspierany poprawą sytuacji na rynku pracy, większą dostępnością mieszkań i łagodzeniem warunków kredytowych przez banki, powinien zachowywać się podobnie. Mimo to o ceny możemy być spokojni. Duża podaż mieszkań na rynku pierwotnym (niemal 700 tys. mieszkań w budowie na 02.2011) i wtórnym ograniczać będzie potencjał do ich wzrostu” – napisał pasaż. Ostatnio dużo się mówi na temat promocji bankowych w ramach których jakoby można było ‘załapać” się na korzystny kredyt. Czy takie korzystne kredyty będą w latach późniejszych, czy banki nadal będą preferować wkład własny oraz kredytobiorców z wypchanym portfelem? Kredyty już teraz są bardzo drogie, poprzeczka kredytowa zawieszona zbyt wysoko, a banki zamiast prawdziwych promocji stosują tylko pułapki na swoich klientów.